czwartek, 10 września 2015

Era Mroku - fragment



Zmierzchało. Nad horyzontem gromadziły się ciemne chmury, a wiatr stawał się niespokojny. W oddali, na krętym, otoczonym przez zielone łąki gościńcu majaczyły maleńkie sylwetki jeźdźców. Toaden stracił ich z oczu, gdy wjechali w dolinkę. Pagórek i rosnące na nim topole, stłumiły zupełnie tętent kopyt. Wszedł do karczmy, chwycił za brudną szmatę i zabrał się do czyszczenia kufli.


– Tatko, jeźdźcy! – zawołała gruba, brzydka dziewucha.

– Przecież widzę.

Podkręcił wąsa i splunął na drewnianą podłogę. Pod kontuarem spoczywała kusza. Naciągnął ją i umieścił bełt w korytku na wypadek, gdyby przybysze mieli niecne zamiary.

– Idź na górę i zamknij drzwi! – krzyknął do córki. Wątpił, by dziewczynie groził gwałt, ale widział już w życiu wszystko, łącznie z mężczyzną, któremu przyrodzenie utknęło w paszczy suma.

Na zewnątrz usłyszał narastający tumult kopyt, który stopniowo przeszedł w okrzyki. Zbliżali się do drzwi gospody. Było ich dwóch. Drzwi otwarły się wpuszczając wieczorny chłód.




fot. pixabay.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz